Była mała awaria. W nocy zaktualizował się router i karta sieciowa mojego systemu nie nawiązała połączenia po aktualizacji. Musiałem przyjechać na działkę i zresetować system. Teraz wszystko działa jak należy. Oczywiście wcześniej też działało – nie były tylko prezentowane wyniki pomiarów. Pomiary były jednak realizowane i wszystkie funkcje systemu związane ze sterowaniem były realizowane.
Przy okazji zobaczcie – jest 9:59 a w szklarni 36oC. Co by się działo, gdyby nie było maty zacieniającej.
Co prawda termometr analogowy wskazuje 33oC więc jest pewna rozbieżność. Może ona być spowodowana sposobem montażu czujnika. Czujnik jest zamontowany na profilu aluminiowym, który może mieć wyższą temperaturę niż otoczenie. Na razie nic z tym nie będę robił. Dla mnie zarówno 33oC jak i 36oC to za dużo. Dobrze, że wczoraj zamontowałem tę matę zacieniającą. Myślę, że o ładnych parę stopni obniża temperaturę w szklarni.
Aktualizacja 2019-06-02 15:40:06
Trochę poobserwowałem wskazania temperatury przez czujnik systemowy. Wygląda na to, że do +25oC wszystko jest ok. Powyżej są rozbieżności. Wygląda na to, że zależność jest liniowa. Można ją opisać równaniem y=0.66x+8.65,
gdzie:
y – temperatura po korekcji
x – temperatura odczytana z czujnika.
Jest to prawdziwe dla temperatury wyższej niż +25oC.
Na razie nic z tym nie będę robił, bo muszę dokładniej wyznaczyć krzywą korekcyjną. Nie ma to w zasadzie żadnego wpływu na działanie systemu, ponieważ automatyczne otwieranie i zamykanie drzwi następuje poniżej progu +25oC.
Zamieszczam krótką tabelkę z konwersją wartości pomierzonych na rzeczywiste:
|
Odczyt |
Temperatura [oC] |
|
25,0 |
25,2 |
|
27,5 |
26,8 |
|
30,0 |
28,5 |
|
32,5 |
30,1 |
|
35,0 |
31,8 |
|
37,5 |
33,4 |
|
40,0 |
35,1 |
|
42,5 |
36,7 |
Jak będę miał trochę wolnego czasu, to postaram się oprogramować tę korekcję. Na razie mam pilniejsze rzeczy do zrobienia. W zasadzie, to zostały mi tylko dwie:
- zamontowanie czujników poziomu cieczy w zbiorniku do podlewania. Dzięki tym czujnikom będę mógł automatycznie napełniać zbiornik wodą oraz będę pewny, że przy podlewaniu nie uszkodzę pomp, które tłoczą wodę ze zbiornika. Te pompy nie mają żadnego czujnika i gdyby wypompowały całą wodę, to by chodziły na sucho, co spowodowałoby ich uszkodzenie
- zamontowanie nawadniania grządek. Mam już pompę do zbiornika i wszystkie złączki. Zamówiłem linię kroplującą. Linia ma kroplowniki co 33 cm, więc wymyśliłem, że powbijam w nią dodatkowe kroplowniki (takie jak w szklarni). Dzięki temu uzyskam bardziej równomierne nawadnianie.
Zakładam, że oba te przedsięwzięcia zajmą mi 2 dni.
I później to już tylko cieszyć oko pięknie rosnącymi roślinami.
Chciałbym – ale pewnie znowu coś wymyślę. Tak już mają gadżeciarze.
- Szczegóły
- Odsłon: 4
Piękna pogoda dzisiaj była. Słoneczko dawało się we znaki przy pracy na podwórku
Zacząłem od oberwania wilków u pomidorków. Później zrobiłem zadaszenie nad grządką i posadziłem pomidory. Zmieściły się 4 OXHEART (bawole serca), 2 malinowe warszawskie, 3 etna i 1 faworyt. Razem 10 krzaków. Zostało mi jeszcze 12 krzaków na tarasie. I już chyba tam zostaną.
Wysadzanie pomidorków na grządce było dość męczące. Zakopywałem całe doniczki, więc musiałem wybrać ziemię. Było to w sumie 4 worki ziemi. Jeden zużyłem do wysadzenia pomidorów, a 3 czekają na wyrównanie trawnika.
Po wysadzeniu pomidorki podwiązałem na taśmach. Zostawiłem co prawda jeszcze drewniane paliki – ale wydaje mi się, że nie są one potrzebne. Końcowym akcentem pracy przy pomidorach na grządce było podlewanie. Podlałem dość intensywnie po ok. 2 litry wody na jedną doniczkę.
Następnie wziąłem się za wysadzanie ogórków „egzotycznych”. Wykorzystałem do tego doniczki kwadratowe o pojemności 11 litrów. W każdej doniczce po 2 sadzonki (w ostatniej 4). Na spód dawałem ziemię z obornikiem a na wierzch uniwersalną. Chodziło mi o to, żeby obornik nie popalił małych sadzonek. Wyszło mi w sumie 4 doniczki ogórków białych, 3 melonowych i 2 meksykańskich. Doniczki ustawiłem przy płocie, przy zbiorniku na wodę. Chciałem, żeby zaraz po wysadzeniu nie były narażone na mocne słońce. W cieniu powinno im być lepiej. Później przeniosę je za szklarnię, w miejsce, gdzie zrobiłem specjalnie dla nich stelaż, po którym będą się pięły.
Sprawdziłem, jaki efekt przyniósł piątkowy oprysk. Niestety, mszyce na porzeczkach są nadal i robale na agreście także. Porzeczki, to już chyba padną, a agrest ma już tak duże owoce, które niedługo będą dojrzewały, że nie zastosuję żadnych środków chemicznych. Trudno, co będzie, to będzie.
Niestety, jeśli chodzi o szkodniki to nie koniec. Mszyce zaatakowały również truskawki. Dobrze, że są mrówki. To dzięki nim zauważyłem mszyce. Oczywiście popryskałem sodą. Liczę na to, że się ich pozbędę.
Później wziąłem się za winogron, tzn. za przycinanie winorośli. Trochę czasu mi to zajęło – ale w sumie to przyjemna praca, szczególnie jak się patrzy i widzi, że powinien być urodzaj.
Na sam koniec wziąłem się za podlewanie wszystkiego (zużyłem jakiej 400 litrów wody) i przy okazji przyczepiłem ogórki szklarniowe do stelaża przy pomocy plastikowych obejm
A teraz króciutka migawka z grządek
Grządka 1 – bez zmian
Grządka 2 – mam wrażenie, że marchewka po przerwaniu jakby urosła.
Grządka 3 – wyrzuciłem kolejną kalarepę – która zwiędła. Nie znalazłem w korzeniach larw. Pewnie przeszły do następnej.
Grządka 4 – ogórki rosną jak na drożdżach.
Grządka 5 – selery – jestem z was dumny.
Grządka 6 – pomidory - już była opisywana
Grządka 7 – papryka jakby się ruszyła. Sałaty coraz większe.
Grządka 8 – bez zmian.
Jest już 2:30. Ależ ten czas szybko zleciał. Pora spać.
- Szczegóły
- Odsłon: 4
No to mam do Was pytanie – jak się Wam podoba nowa szata graficzna? Prace nad nią zajęły mi całą noc – nie miałem kiedy nawet się chwilę zdrzemnąć ale z efektu jestem zadowolony. A jak Wy?
Czekam na Wasze komentarze.
Aktualizacja: 2019-05-30 godzina 22:09:43
Mam problem. Muszę iść na odwyk. Oczywiście odwyk od działki. Po nieprzespanej nocy nie dałem rady wysiedzieć w domu. Zamiast iść spać pojechałem na działkę. W zasadzie za dużo to nie zrobiłem – ale chociaż trochę pooglądałem no i przerwałem do końca rządek marchewki karotiny. Podlałem również pomidorki w szklarni i na tarasie. Liście pomidorków nadal są poskręcane – ale sąsiad mówił, żeby się tym nie martwić. Ogórki szklarniowe już zaraz zaczną kwitnąć
Z obchodu ogródka zamieszczam kilka zdjęć:
Grządka 1
Pietruszka halblange jest zdecydowanie ładniejsza od koniki. Tym bardziej, że na tej konice zauważyłem pierwsze żółknące liście. Nie mam pojęcia od czego. Obie te pietruszki wymagają przerwania. Pomiędzy pietruszkami bardzo ładnie rosną cebule.
Grządka 2
Jeden rządek marchwi jest już przerwany, drugi (marchew pierwszy zbiór) czeka na przerwanie. Środkowy rząd (marchew Amsterdam) nie wymaga przerywania, ponieważ nasiona były na taśmie.
Pomiędzy marchwiami powschodziła cebula i nawet nieźle rośnie.
Grządka 3
Z kalarepy to chyba już nic nie będzie. Wydaje mi się, że te pozostałe kalarepki dalej więdną więc świadczyłoby to o występowaniu larw śmietki kapuścianki. Chemii stosował nie będę, jak roślinki całkiem zwiędną to je wyrzucę. Buraczki ładnie powschodziły i całkiem nieźle pną się do góry.
Grządka 4
Grządka ogórkowa. Widać wyraźnie, że ogórki już się zaaklimatyzowały i zaczęły nieźle przyrastać. Widać już nawet pierwsze kwiaty. Mam nadzieję, że ochłodzenie dzisiejszej nocy do +3.5oC nie wyrządziło żadnych szkód – na razie nie widać żadnych objawów.
Koper rosnący w 1 rzędzie pomiędzy ogórkami zdecydowanie wziął się do roboty.
Grządka 5
Tutaj królują selery. Naprawdę szybko przyrastają. Chyba rację ma sąsiad, twierdząc, że są trochę za gęsto posadzone. Wyjście jest proste, jak trochę podrosną, to można co drugi wyciągnąć do zupy.
Wszystkie warzywa ładnie powschodziły. Obok wysianej pietruszki naciowej przesadziłem pietruszkę naciową z 3 doniczek ze szklarni. Chyba się przyjęła.
Bardzo się ucieszyłem, że wreszcie zaczęła wschodzić cebula od sąsiadki. Cebula bardzo podobna do czosnku – też rośnie w ząbki. Ponoć bardzo smaczna.
Grządka 6
Za chwilę będą tutaj pomidory spod tarasu. Muszę tylko kupić trochę folii, żeby zrobić zadaszenie. Ma to na celu zabezpieczenie sadzonek pomidorów przed bezpośrednimi opadami deszczu na liście.
Grządka 7
Sałaty w tej grządce się wyrównały. Są bardzo gęste. Ale głównymi lokatorami są papryki. Widać, że dobrze przeżyły przesadzenie ze szklarni do grządki. Ciekaw jestem co z tego będzie.
Grządka 8
Czosnek to chyba w zawodach startuje. Rośnie bardzo szybko. Brakuje już tylko czosnku niedźwiedziego, który jeszcze do tej pory nie powschodził. Ładnie zaczyna rosnąć rabarbar. Już nie mogę się doczekać kompotu z rabarbaru – taki smak dzieciństwa. Ale to do przyszłego roku trzeba zaczekać. Zioła pomalutku ale do przodu. Są maleńkie ale widać już je na grządce. W szklarni miałem 4 małe doniczki mięty pieprzowej, którą wysadziłem na właściwym stanowisku. Przyjęła się i ładnie rośnie.
Przy okazji pooglądałem winogrona. Wymagają już niemałego cięcia. To co dosięgnąłem z ziemi to już trochę przyciąłem do reszty muszę wziąć drabinkę.
- Szczegóły
- Odsłon: 4
Zrobiłem dzisiaj (znaczy wczoraj) aktualizację strony w dziale działka i warzywa. Wszystko było ok, dopóki nie zechciało mi się „upiększać” wyglądu strony. To „upiększanie” spowodowało, że jest teraz 5:18, ja jeszcze nie spałem, zaktualizowane wpisy szlag trafił, a ja właśnie przed chwilą uporałem się z problemami informatycznymi. Na szczęście wszystko działa. Pora więc, żeby chociaż trochę spróbować odtworzyć stracone wpisy z 29 maja.
Dzisiejszy dzień nie był najlepszy. Zauważyłem, że niektóre liście agrestu lekko zaczynają żółknąć. Pooglądałem je dokładnie – ale nie znalazłem żadnego robactwa. Później przyszedł sąsiad, przyniósł mi 5 sadzonek papryki pomidorowej i przy nim sprawdziłem jeszcze raz ten agrest. I wtedy zauważyłem takie małe robaczki na liściach. Chciał – niechciał, rozrobiłem sodę oczyszczoną w końskiej dawce, z dodatkiem płynu do mycia naczyń i bardzo dokładnie spryskałem agrest. Ale zauważyłem również, że ledwo wypuszczone liści porzeczek jakby zaczynały się skręcać. Okazało się, że to znowu mszyca. Ręce można załamać. Przecież te roślinki ledwo żyją po poprzedniej nawałnicy mszyc. Znowu spróbowałem z opryskiem sodą. Zobaczymy, czy to pomoże. Jak nie, to chyba pozbędę się tych porzeczek, bo nie tylko z owoców ale i z krzaków nic nie będzie.
Później przesadziłem sadzonki papryki do doniczek (ponieważ na grządkach nie mam już miejsca). Wykorzystałem duże doniczki (3 doniczki 11 litrowe kwadratowe i 2 okrągłe 15 litrowe – takie mi zostały). Ustawiłem tą paprykę przy szklarni. Trochę się obawiałem, że zapowiadali spadek temperatury ale nie miałem innego wyjścia.
Moje obawy były uzasadnione, ponieważ o 4:15 temperatura spadła do 3.5oC.
Poobrywałem jeszcze „wilki” u pomidorów. Ostatnio robiłem to w sobotę i już dzisiaj były całkiem duże.
Na koniec przerwałem trochę marchewki. To jest bardzo mozolna praca. Trzeba bardzo uważać, żeby nie wyrwać tej, która ma zostać na grządce. To nie na moją cierpliwość. Udało mi się przerwać raptem pół rządka marchewki. W najbliższym czasie trzeba będzie to dokończyć.
Zająłem się również borówkami. Powyrywałem skrzypy i rozsypałem fusy z kawy wokół roślin. Nawet sporo się tych fusów nazbierało w pracy, a jak czytałem to bardzo dobry nawóz, bo zakwasza glebę i poprawia jaj strukturę.
- Szczegóły
- Odsłon: 4
wiem już jak nazywają się te małe sk......ny, które mi zjadają kalarepę. To jest śmietka kapuściana.
Owad dorosły śmietki kapuścianej to muchówka – wygląda jak połowa muchy domowej. Jest długości od 5 do 6 mm i ma czerwoną plamkę na srebrzysto-białym czole. Samiec jest czarnoszary, samica brązowoszara. Larwa śmietki jest długości od 7 do 8 mm, żółtawobiała, bez wyraźnie wyodrębnionej głowy i bez odnóży. Poczwarka śmietki ma długość od 4 do 7 mm i jest brązowa w kształcie beczułki.
https://www.tygodnik-rolniczy.pl/articles/uprawa/poznajemy-szkodniki-smietka-kapusciana/
Ten szkodnik zaliczany jest do rodzaju szczególnie niebezpiecznych dla kapusty. W naszym kraju występuje powszechnie. Z jaj złożonych przez samice wylęgają się larwy, które żerują w korzeniu i łodydze, drążąc w nich korytarze oraz doprowadzając tym samym do żółknięcia i więdnięcia, a następnie obumierania roślin. Larwa ma długość od 7‒8 mm i nie ma nóg. Dorosły osobnik przypomina muchę. Larw można się spodziewać na przełomie maja i czerwca, zatem wówczas nasza uwaga powinna być wyczulona na tego osobnika.
ZWALCZANIE: przede wszystkim z cennych zaleceń profilaktycznych wskazać należy, że kapusty nie powinno się uprawiać po oborniku oraz innych warzywach kapustnych, co mogłoby sprzyjać rozwojowi śmietki. Zmniejszenie jej występowania można osiągnąć przez głęboką orkę, gdyż larwy szkodnika przepoczwarzają się w glebie. W razie wystąpienia, uprawę należy podlewać preparatem Dursban Delta 200 CS. Na rozsadzie lub roślinach wysadzonych w polu stosuje się opryski preparatami, np. Karate Zeon 050 CS, Kirkuk (B/C) 050 CS lub Wojownik 050 CS.
https://www.rynek-rolny.pl/artykul/szkodniki-kapusty-skutecznie-zwalczany-te-najgrozniejsze.html
No cóż, trzeba to jakoś przetrwać. Nie mam zamiaru używać jakiejś agresywnej chemii. Zostało jeszcze kilka kalarepek, które na razie nie wykazują objawów więdnięcia więc może przetrwają. Najwyżej kalarepki pooglądam tylko na obrazkach.
- Szczegóły
- Odsłon: 4
Działka wygląda coraz lepiej. Bardzo lubię tam przebywać i napawać się widokiem, który cieszy moje serce.
Dzisiaj w zasadzie prawie nic nie robiłem z warzywami. Wsadziłem tylko resztę cebuli, którą dostałem od sąsiadki. Część posadziłem pomiędzy paprykami, a część jako dodatkowy rządek w grządce nr 8 i jeszcze parę w rogach kwadratowych poletek ziół.
Tak sobie oglądałem warzywa i zauważyłem, że ta moja kalarepa jakaś taka zwiędnięta. Dotykam pierwszą z brzegu, lekko unoszę a ona wychodzi. Korzeni tyle co kot napłakał. Przyglądam się dokładnie, a tam takie robaczki białe. Biorę następną – to samo. I jeszcze jedną i kolejną. Zatrzęsienie tych robaczków. Wziąłem wiadro z wodą, włożyłem tam te wyjęte z ziemi kalarepki – może chociaż trochę odżyją – ale szczerze mówiąc, to wątpię. W ziemi zostało jeszcze kilka kalarep, które na razie nie są zwiędnięte. Myślę jednak, że to tylko kwestia czasu, kiedy zostaną zjedzone. Co prawda, przy wyjmowaniu tych zwiędniętych roślin wybrałem wszystkie robaki razem z ziemią ale na pewno coś tam jeszcze zostało. Nie chcę traktować uprawy jakąś chemią – wolę już nie zjeść kalarepy.
Jak się uporałem z kalarepą, to popatrzyłem na marchew. Ewidentnie wymaga przerwania. Nawet spróbowałem ją trochę wyrywać, ale mam wrażenie, że przy wyjmowaniu malutkich marchewek uszkadzam te, które mają pozostać. Wezmę chyba nożyczki i poobcinam te, których już nie chcę.
Pietruszka także wymaga przerwania. Sytuacja chyba będzie podobna. Jednak z pietruszką mogę troszkę zaczekać, jak jeszcze bardziej podrośnie natka. Zjadłbym takiego rosołku z dużą ilością natki pietruszki. Przynajmniej by się nie zmarnowała.
Następnie wziąłem się za obrywanie wilków u pomidorów. Przy okazji sobie je pooglądałem. Nadal się im zwijają liście. Nie mam pojęcia dlaczego. Sąsiad też nie wie. Szczególni ejest to widoczne u pomidorów na tarasie. Mam podejrzenia, że przyczyna może tkwić w glebie. Może ph jest nieodpowiednie. Na wszelki wypadek zakupiłem phmetr. Jutro powinien przyjść i postaram się zmierzyć ph w kilku doniczkach. Dla pomidorów ph powinno być w granicach 5,5 – 6,5. Taki właśnie zakres był podany na workach z ziemią, ale czy ta ziemia faktycznie tak miała to muszę sprawdzić.
Zdążyłem jeszcze dzisiaj przesadzić bazylię cytrynową, czerwoną i zwyczajną w osobne doniczki. Po dwie doniczki każdej odmiany. Połowę doniczek zostawiłem w szklarni, a drugą połowę wyniosłem na podwórko - obok sałat.
A teraz po raz ostatni widzicie frezje w takich doniczkach.
Przesadziłem je do osobnych doniczek. Może zaczną szybciej rosnąć?
A tak na zakończenie, to w mieszkaniu mam już małe pomidorki odmiany koralik.
- Szczegóły
- Odsłon: 4
W szklarni już prawie docelowe ustawienie. Pozostały tylko pomidory, ogórki szklarniowe i papryki. Tak papryki – zmieniłem koncepcję i zamiast rzodkiewki i sałaty będą na razie papryki. Część papryk posadziłem w grządce a część tych, które zostały przesadziłem do doniczek (10 szt.) i poustawiałem pomiędzy pomidorami.
Tymczasowo w szklarni zamieszkują jeszcze ogórki egzotyczne (docelowo już niedługo trafią do doniczek przed szklarnię), które dopiero teraz zaczynają wschodzić oraz jeden rezerwowy ogórek szklarniowy. Pozostała jeszcze malutka paletka z bazylią – o której zapomniałem. Ale największą zmianą jaką widać na pierwszy rzut oka, jest podwiązanie pomidorów do stelaża za pomocą specjalnej taśmy.
Jak się dobrze przyjrzymy, to na ogórkach można już zaobserwować maleństwa. Zaraz będą kwitły.
W szklarni pozostawiłem jeszcze doniczki z cebulkami frezji. Jedna frezja się już nawet nieźle rozwinęła. Druga dopiero zaczyna, a pozostałe niech się wreszcie wezmą do roboty.
A co słychać na grządkach?
Grządka 1. Ładnie. Trzeba będzie już chyba przerwać pietruszkę bo została zdecydowanie zbyt gęsto wysiana.
Grządka 2. Ładnie. Marchew Amsterdam zaczyna brać się do roboty. Pozostałą marchew również trzeba będzie przerwać. Cebula powschodziła.
Grządka 3. Buraczki rosną bardzo ładnie. Kalarepa liście ma duże, które pokładają się na wschodzącą cebulę. Musiałem te liście poobcinać i dodatkowo zamontowałem kawałek odciętego panela ogrodzeniowego, który zabezpiecza cebulę w sąsiednim rządzie.
Grządka 4. Ogórki rosną. Kilka sadzonek nadal ma żółte liście, ale wszystkie nowe listki są ładne i zieloniutkie. Zamontowałem stelaż, po którym te ogóreczki mają się piąć. W szklarni miałem dwa rezerwowe ogórki śremskie, które tymczasowo wysadziłem na tej grządce. Pomiędzy ogórkami powschodził koper.
Grządka 5. Seler ładnie się przyjął i jest coraz większy. Sąsiedzi mówią, że jest posadzony za gęsto. Zawsze można przerwać. A w ogóle, to popełniłem na tej grządce babola. Jeden jedyny przypadek, kiedy po wysianiu nasion nie umieściłem znacznika z opisem. I się oczywiście pomyliłem. Jak pikowałem selery, to się okazało, że przepikowałem je do grządki, w której wcześniej posiałem cebulę. Teraz patrzę, a pomiędzy selerami wyrasta mi cebula. To nic nie szkodzi. Dostałem od sąsiadki taką fajną cebulę, która rośnie w takie ząbki – jak czosnek – i wysadziłem tę cebulę w pusty rząd.
Grządka 6. Wszystko powschodziło – ale ta grządka czeka na pomidory. Pomidory pojawią się po zrobieniu zadaszenia – żeby nie padał na nie deszcz.
Grządka 7. Pięknie rosną sałaty. Żeby im nie było smutno, to wysadziłem na tej grządce również papryki. Na razie rosną.
Grządka 8. Czosnek pnie się do góry. Zioła już widać na powierzchni. Pięknie rośnie rabarbar. Nie widać jeszcze tylko czosnku niedźwiedziego.
Sałatę, którą uprawiam w doniczkach i musiałem przenieść obok szklarni (bo w grządce posadziłem ogórki) – poukładałem w kuwetach. Do kuwet nalałem dużo wody. Miałem wrażenie, że pomimo opadów deszczu, sałata ma sucho. A teraz z kuwet to sobie tą wodę pobierze. W kuwetach są również zioła przeniesione ze szklarni.
Truskawki już dojrzewają. Nie wiem dlaczego ale część z nich wygląda mizernie. Ciągle mam wrażenie, że gospodarka wodą jest tego główną przyczyną. Inna przyczyna może tkwić w gatunkach – wybrałem nieodpowiednie do takiej uprawy.
Malutka aktualizacja 2019-05-26 godzina 20:58:28
Po spełnieniu wszystkich obowiązków (religijnych i państwowych) mogę wreszcie wrzucić króciutki filmik ze szklarni.
- Szczegóły
- Odsłon: 4
Ciąg dalszy prac w szklarni. Na początek o problemach. Mam nadzieję, że problem fioletowienia liści został rozwiązany. Występuje on jeszcze tylko na 1 roślinie i to w o wiele mniejszym nasileniu niż na początku.
Wygląda na to, że był to faktycznie problem z fosforem. Przy czym nie wiem, czy brakuje fosforu w glebie, czy nie był wchłaniany ze względu na zbyt niską temperaturę. Faktycznie, był taki czaqs, że przez 3 kolejne dni temperatura prawie nie podnosiła się powyżej 12oC, a wtedy fosfor nie był przez roślinki przyswajany. W każdym razie w piątek zaaplikowałem pierwszą dawkę nawozu z dużą ilością fosforu, a dzisiaj drugą.
Pozostał jeszcze problem zwijania się liści. Problem dotyczy tylko pomidorów malinowy warszawski. Listki wierzchołkowe zwijają się do środka.
Wydaje mi się, że problem dotyczy wody i słońca, ponieważ te pomidory były ustawione przy południowej ścianie szklarni (największe nasłonecznienie) a ostatnio zdjąłem matę zacieniającą. Faktycznie, jak dzisiaj sprawdziłem, to za mokro to te sadzonki nie miały. Jak je podlałem, to po godzinie odniosłem wrażenie, że jakby się te listki troszkę wyprostowały. W każdym razie poczytałem trochę w internetach i generalnie większość ludzi pisze, żeby się tym bardzo nie przejmować.
Na stronie https://poradnikogrodniczy.pl/zwijanie-sie-lisci-pomidora-przyczyny-zapobieganie-zwalczanie.php znalazłem m. in. takie informacje: Zwijanie się liści pomidora najczęściej jest objawem niedoboru wody, zbyt gwałtownych zmian temperatury i wilgotności powietrza lub błędów w nawożeniu.
Do prawidłowego wzrostu i owocowania pomidor potrzebuje ciepła i dobrze nasłonecznionego stanowiska. Optymalna temperatura to 28°C w dzień i 18°C w nocy. Pomidor lubi, gdy różnica temperatur między dniem, a nocą wynosi właśnie około 10°C. Większe wahania temperatur często są przyczyną zwijania się liści pomidora.
Zwijanie się liści pomidora ku górze występuje przy zbyt silnym nasłonecznieniu i jednoczesnym niedoborze wody
Zwijanie się liści wierzchołkowych pomidora może wynikać z niedoboru miedzi. Starsze liście wierzchołkowe zwijają się "rurkowato", zaś najmłodsze drobnieją.
Natomiast na stronie https://muratordom.pl/ogrod/pielegnacja-roslin/zwijanie-sie-lisci-pomidora-co-za-choroba-i-jak-ja-zwalczyc-aa-HN86-9gEv-fkN4.html takie:
- Liście zwijają się i skręcają ku górze – to rezultat nadmiernego nasłonecznienia. Uprawę trzeba zacienić stosując np. maty osłaniające. Jeśli dodatkowo brązowieją brzegi blaszek - jest to ostatni etap więdnięcia przy długotrwałym braku wody.
- Liście zwijają się w dół i są ciemnozielone – przyczyną jest nadmiar azotu w glebie. Należy przerwać nawożenie mineralne. Nadmiar składników pokarmowych można wypłukać stosując intensywne nawadnianie.
- Liście skręcają się do nerwu głównego (i do dołu), później zasychają. Na łodygach widać nekrozy – to może być oznaka wystąpienia raka bakteryjnego. Należy zastosować niezbędne środki ochrony roślin, np. Sherpa.
- Starsze liście skręcają się i odbarwiają, wierzchołki roślin są ciemnozielone – to częsta oznaka niedoboru wapnia. Zaleca się sprawdzić odczyn gleby i zastosować nawóz wapniowy.
- Liście zwijają się i są lepkie – na roślinach trzeba poszukać szkodników. Lepka spadź jest oznaką występowania mszyc.
- Na zdeformowanych liściach występuje pajęczyna – uprawy zostały zaatakowane przez przędziorki.
Jeśli problem nie będzie się nasilał, to nie będę się tym przejmował (przynajmniej chciałbym się nie przejmować).
Jak już jesteśmy przy szklarni, to ustawiłem pomidorki i ogórki już prawie docelowo. Wkopałem doniczki (za wyjątkiem jednej, pod którą jest duży kamień i za dużo musiałbym rujnować, żeby go wyjąć). Mam po lewej stronie 9 rozsad pomidorów sąsiad z własnej uprawy i 1 rozsadę malinowy warszawski również z własnej uprawy. Po prawej stronie 9 rozsad pomidorów sąsiad z uprawy sąsiada Andrzeja i 1 krzak malinowy warszawski z własnej uprawy. Pod południową ścianą szczytową 3 rozsady ogórków szklarniowych pokusa. W szklarni na razie przechowuję jeszcze rozsady zapasowe: 1 ogórka pokusa i 2 pomidorków malinowy warszawski. Początkowo miałem zamiar posadzić w sumie 4 pomidory malinowe ale w końcu zdecydowałem się tylko na 2 sadzonki, ponieważ te pomidory są bardzo duże a poza tym jako jedyne mają problem ze zwijającymi się liściami – więc będą tylko 2.
Na razie jeszcze przechowuję rozsadę papryki, 2 zapasowe ogórki śremskie, frezje, zioła i doniczki torfowe z posianymi ogórkami „egzotycznymi”. Dzisiaj zauważyłem, że te ogórki zaczynają wschodzić. Na razie tylko białe ale miejmy nadzieję, że pozostałe też wezmą się do roboty.
Prace zakończyłem równiutko z początkiem intensywnych opadów deszczu, tak, że w czasie podlewania przemokłem od deszczu zupełnie. No ale w najbliższym czasie będę mógł już zrobić podlewanie automatyczne.
W tej chwili szklarnia wygląda tak:
W czasie zakopywania doniczek w szklarni natknąłem się na 4 takie kokony. Na podstawie zdjęć w internecie jest to miniarka porówka – jej stadium przejściowe w postaci bobówki. Te 4 już szkód nie narobią.
A teraz mały tour po grządkach:
Grządka 1.
Wszyściutko w porządeczku. Pietruszki i cebule mają się dobrze.
Grządka 2.
Marchew Amsterdam zaczyna w końcu wschodzić (ta po środku). Ładnie już powschodziły wysiane cebule ailsa craig i wolska.
Grządka 3.
Kalarepom przyciąłem trochę liście, bo za bardzo się rozrastały. Dużo lepiej wyglądają kalarepy delikates niż wiedeńskie. Powschodziły już wszystkie buraczki.
Grządka 4.
Ogórki rosną. Ich stan się trochę poprawił. Zrobiły się bardziej zielone. W przyszłym roku będę musiał wysiać je trochę później – tak ze 2 tygodnie.
Grządka 5.
Wreszcie zaczęła wschodzić pietruszka liściowa. Kopry też już są na wierzchu. Pory malutkie ale żyją. Selery chyba się przyjęły.
Grządka 6.
Roszponkę już widać. Zaczął wschodzić seler naciowy. Przebiła się także sałata królowa majowych. Lada chwila swoje miejsce znajdą tutaj pomidory – muszę tylko wcześniej zrobić zadaszenie z białej geowłókniny.
Grządka 7.
Wszystkie sałaty są już na wierzchu. W dalszym ciągu najlepiej syrena. Pomiędzy sałatami już niebawem będą posadzone papryki.
Grządka 8.
Czosnek zimowy i wiosenny wystrzelił do góry. Niedźwiedzi jeszcze nie powschodził. Prawie wszystkie zioła przynajmniej częściowo już widać na wierzchu. Pięknie wygląda rabarbar.
- Szczegóły
- Odsłon: 4
Krótka relacja z wczorajszego dnia. Po piątkowych przyjemnościach początkowo nie miałem w planie wyjazdu na działkę ale jak to zwykle bywa nie wytrzymałem i chociaż na krótko to na działce byłem. No bo przecież piękna jest teraz pogoda szczególnie dla roślinek. Ciepło i wilgotno. Postanowiłem, że to już czas na eksmisję ze szklarni tych pomidorów, które będą rosły na podwórku. Na razie przeniosłem je na taras. Docelowo część z nich wyląduje na grządce. Ale najpierw muszę zrobić zadaszenie grządki (z białej geowłókniny), żeby deszcz nie padał bezpośrednio na pomidory. Na razie przez jakiś czas pomieszkają na tarasie. Myślę, że powinno im tam być dobrze, bo słońca będą miały sporo i zabezpieczenie przed deszczem również.
No to jak już wyniosłem te pomidory ze szklarni, to zrobiło się trochę miejsca. Wziąłem się więc za porządkowanie. Wkopałem na razie na miejsce docelowe 8 doniczek z pomidorami sąsiad z moich rozsad. Planowałem jeszcze dwie doniczki z malinowymi warszawskimi na tej samej stronie ale się zastanawiam, czy te malinowe nie będą za duże. Dosyć ciężko szło mi to wkopywanie, ponieważ musiałem wycinać siatkę na krety a wilgotność i temperatura w szklarni była wysoka. Efekt końcowy wygląda jak na zdjęciu z kamery, bo z braku czasu nie zdążyłem zrobić innych zdjęć. Trzeba zająć się jeszcze drugą stroną i pomidorkami sąsiad z rozsady od sąsiada Andrzeja. Będzie się to wiązało z koniecznością wyniesienia ze szklarni regalików, na których stoją rozsady papryki, ziół i innych roślin.
Pomidorki tymczasowo opalikowałem. Docelowo będą podwiązane do konstrukcji szklarni.
A teraz odnośnie opisywanych wcześniej problemów z fioletowymi liściami. To ewidentny brak fosforu. Być może ten fosfor jest w glebie a z uwagi na niskie temperatury pomidory go nie przyswajały. Na wszelki wypadek kupiłem nawóz do pomidorków z dużą zawartością fosforu i w piątek podlałem nim pomidorki. Nie wiem czy to od tego nawozu, czy w ogóle to tylko moje złudzenie, ale stan liści się poprawił. W poniedziałek postaram się zrobić zdjęcia.
A tymczasem, zamieszczam filmik z 40 dniowego życia w szklarni.
Doczekałem się pierwszych pomidorków. Dwie sadzonki koralika zostawiłem jeszcze w mieszkaniu. Mają się dobrze. Zakwitły i już są pierwsze owocki. Trzeba je będzie później przenieść na podwórko.
Ruszyły się także egzotyczne ogórki (melonowy. meksykański (arbuzowy) i biały). Posiałem je do doniczek torfowych w szklarni i jakoś nie chcą wschodzić. Później posiałem je na tym dobrym stanowisku w mieszkaniu i już są. NIeśmiało zaczęły kiełkować. Może coś z tego będzie?
- Szczegóły
- Odsłon: 4
Ciągle pada!
Alejkami już strumienie wody płyną,
jakaś para się okryła peleryną,
przyglądając się jak mokną bzy w ogrodzie.
A ja?
A ja chodzę i niestraszna mi wichura ni ulewa,
Ani piorun, który trafił obok drzewa,
słucham wiatru, który wciąż inaczej śpiewa.
A ja? A ja chodzę i zachwycam się roślinkami - jak pięknie rosną.
Ale zacznę od problemu, jaki zauważyłem. Chodzi o fioletowe przebarwienia na liściach pomidorów. Doczytałem, że jest to spowodowane niedoborem fosforu. To wcale nie znaczy, że fosforu nie ma w glebie, tylko, że przy temperaturze poniżej 12oC nie jest on przez roślinkę wchłaniany. W kilku internetowych poradnikach było napisane, żeby się tym nie przejmować – jak się zrobi cieplej, to pomidorki szybko do siebie dojdą. Przekonuje mnie ta teoria, ponieważ zauważyłem to głównie na większych roślinach – te mniejsze nie mają tego problemu. Na wszelki wypadek chyba jutro kupię jakiś nawóz do pomidorów.
No a teraz pozostałe „newsy” Dzisiaj już 16 maja. Pada deszcz i zrobiło się cieplutko. Według prognoz będzie coraz cieplej. Uznałem, że to dobry moment na wysadzenie niektórych roślinek ze szklarni. Na pierwszy ogień poszły ogórki. Posadziłem dwa rządki. W pierwszym rzędzie (od północy) zmieściło się 15 szt. ogórków śremskich, w drugim rzędzie (od południa) zmieściło się 7 szt. ogórków zefir (od wschodu) i 8 szt. ogórków polan. Wszystkie ogórki były w doniczkach torfowych. Wsadziłem je nieco głębiej niż rosły do tej pory. W zasadzie to była konieczność, żeby je wysadzić, ponieważ korzonki przez te torfowe doniczki poprzerastały i ogórki zaczynały marnieć (żółknąć). Mam nadzieję, że wszystkie się przyjmą. Gdyby był jakiś problem, to mam jeszcze w zapasie 7 sadzonek (śremskich), które zostawiłem jeszcze w szklarni. Za niedługo muszę zrobić dla tych ogóreczków stelaże. Będą drewniane ze sznurkami, na których będą się pięły ogórki. Pomiędzy ogórkami posiałem koper – od wschodu bouqet, a od zachodu mini ogród.
Na drugi ogień poszły selery. Posadziłem prawie dwa rzędy sadzonek. Wyglądają bardzo ładnie. W szklarni zostało mi jeszcze trochę rozsady. Na razie jeszcze poczekam, może się przyda na wymianę jakiś sadzonek.
Żebym mógł posadzić ogórki, musiałem uprzątnąć grządkę z sałat, rzodkiewek i kalarep. Te wszystkie warzywa były posiane w doniczkach. Więc przeniosłem te doniczki pomiędzy porzeczki. Swoją drogą porzeczki, po ataku mszyc, wyglądają tragicznie.
Na szczęście agrest ma się dobrze.
Po wysadzeniu ogórków i selerów, w szklarni zrobiłem malutki porządek.
A teraz czas na pozostałe grządki.
Grządka 1.
Tu w zasadzie bez zmian. Pietruszki i cebule bardzo ładnie rosną. Padający deszcz im służy.
Grządka 2.
Marchew (oprócz odmiany Amsterdam) ma się dobrze. W środkowej części rządka marchew Amsterdam nie powschodziła. To były nasiona na taśmie. Więc obok wysiałem nowe. Jak powschodzą, to część marchwi będzie późniejsza. Nieśmiało wschodzą już wysiane cebule.
Grządka 3. Kalarepa w gruncie wygląda nieźle. Ładnie powschodziły buraczki czerwona kula. Pozostałe buraczki troszkę słabiej ale mam nadzieję, że dadzą radę.
Grządka 4.
To są ogórki. Pisałem już o nich.
Grządka 5.
Pisałem już o selerach ale na tej grządce są jeszcze inne warzywa. Pietruszka liściowa jeszcze nie powschodziła. Koper moravan zaczyna wschodzić, a koper bio już widać. Pory mają się nieźle, chociaż są małe.
Grządka 6.
Tu będą pomidory. Na razie posiana jest roszponka (widać już pierwsze roślinki), pietruszka naciowa – jeszcze nic nie widać i sałata królowa majowych, która zaczyna wschodzić.
Grządka 7.
Tutaj będą papryki a na razie królują sałaty. W dalszym ciągu najlepiej wygląda syrena.
Grządka 8.
Zioła i czosnek. Zioła sporadycznie pojedyncze przebyłyski. Natomiast czosnek powschodził bardzo ładnie – poza czosnkiem niedźwiedzim.
Truskawki. Jestem z nich zadowolony. Deszcz i brak ostrego słońca wpłynął na nie bardzo pozytywnie. Są już pierwsze owoce – oczywiście jeszcze zielone.
Na koniec trawa. Deszcz dla trawy był bardzo potrzebny. Widać jak pięknie się zazieleniła. Chyba jutro sypnę jej trochę nawozu, żeby szybciej do siebie doszła.
- Szczegóły
- Odsłon: 4