Posprzątałem po wczorajszym występie szkodników. Zadowolony z nowej osłony grządki pojechałem do domu. Nawet nie myślałem, że te s*******e czekają tylko na mój odjazd i od razu wezmą się do niszczenia mojej pracy. We trzech poszło im dosyć szybko. Efekt ich złośliwości zobaczcie sami. Nie zamieszczałem obrazu grządki, bo serce krwawiło.
- Szczegóły
- Odsłon: 5
Może to i fajnie wygląda, ale jak człowiek wkłada własną pracę i serce - a takie małe złośliwe s.......y mu to niszczą dla czystej przyjemności, to złość w nim narasta. I nie przekona mnie nikt, koty tak mają i trzeba się z tym pogodzić. Nie miałem nic przeciwko kocim spacrom po mojej działce. Ale skoro one tak, to ja je z części warzywnej dzialki wypraszam. Oficjalnie, nie są już tam mile widziane, a w wypraszaniu pomoże mi elektryzator - czyli tzw. pastuch. Mam nadzieję, że się sprawdzi.
- Szczegóły
- Odsłon: 7
Ten film pozostawię bez komentarza - sami oceńcie zachowanie tych ...
PS. obiekt był zabezpieczony, pozostała tylko malutka szczelina dla poprawienia wentylacji
- Szczegóły
- Odsłon: 6
Pora na małe porównanie - jak się zmieniała szklarnia w ciągu ostatnich 780 dni. Żeby Was nie zanudzić przyspieszyłem film i te 780 dni możecie obejrzeć w niecałą minutę 😊
- Szczegóły
- Odsłon: 5
Nie wszystko mam w ogrodzie zautomatyzowane. Większość roślin podlewana jest automatycznie, ale nowe rabatki wzdłuż tarasu i doniczki na tarasie muszę jeszcze podlewać ręcznie. Używam do tego węża, który jest łączony z 2 kawałków. Na końcu jest złączka z zaworkiem, dzięki czemu po wypięciu końcówki zraszającej woda z węża nie wypływa i nie trzeba zakręcać głównego zaworu. Wszystko działało super, dopóki nie zaczęły się wysokie temperatury. Jak słoneczko przygrzało, to wzrosło ciśnienie w wężu i nastąpiło rozszczelnienie na łączeniu dwóch kawałków węża. Woda oczywiście lała się pięknym strumieniem. Przyjeżdżam na działkę, a przed płotem spory strumień wody. Robię obchód po działce i widzę przyczynę. Na szczęście mam super sąsiada (którego serdecznie pozdrawiam i któremu dziękuję), bo zauważył co się dzieje i zakręcił główny zawór. Na marginesie dodam, że fajnie podlewać roślinki wodą ze studni. W zasadzie ponosi się tylko koszty prądu. Mnie awaria kosztowała ok 1 zł. Gdybym korzystał z wodociągu, to nie byłoby to już takie tanie 😊
- Szczegóły
- Odsłon: 5
Ogórki nie chcą tak tańczyć jak pomidory, ale przyrastają nieźle. Papryka tradycyjnie – małymi kroczkami. Natomiast kukurydza szaleje. Widać jak rośnie w oczach. Nie próżnują też dynie i melony. Na koniec kukurydze, dynie, melony ogórki zamieniły growboxa na szklarnię 😊
- Szczegóły
- Odsłon: 5
Ostatnie chwile pomidorów tańczących na parkiecie growboxa. Musiały się przeprowadzić do szklarni, żeby się trochę zahartować. Ogórki nie tańczą zbyt ekspresyjnie, natomiast nieźle przyrastają. Pięknie natomiast wschodzi kukurydza.
- Szczegóły
- Odsłon: 4
Wredne na 100%. Mało im było szkód na grządce? Zachciało się zwiedzać szklarnię. Krótka wizyta tej małej wredoty kosztowała życie jednego dużego pomidora i małej sadzonki ogórka.
- Szczegóły
- Odsłon: 4
Zioła w kuchni ważna rzecz. Dębowa skrzyneczka okazała się za mała, więc jest zamówienie na jeszcze jedną 😀
- Szczegóły
- Odsłon: 4
Poprawiłem zabezpieczenie grządki po ostatniej wizycie małego kota, jednak jednoczesnych igraszek dwóch kotów się nie spodziewałem. Zabezpieczenie było za słabe. Efekt – połamanych kilka porów. Dobrze, że pietruszka jeszcze nie powschodziła. Poprawiłem zabezpieczenie – jest solidniejsze – zobaczymy, co czas pokaże. Dodatkowo pozabezpieczałem wszystkie pozostałe grządki, ponieważ te koty są złośliwe i zaczęły mi rozkopywać nawet czosnek. Już ich nie lubię.
- Szczegóły
- Odsłon: 4