Koniec lutego więc pora brać się do roboty. Chociaż robota, to może nie jest najlepsze określenie, przecież praca na działce to czysta przyjemność. Zacząłem dzisiaj organizować stanowisko do produkcji rozsad. Na razie ustawiłem stół (140x90cm), na którym będą musiały zmieścić się wszystkie roślinki. Stół jest nieco mniejszy niż w ubiegłym roku, ale takie są teraz warunki. Będzie musiał wystarczyć. Ustawiłem go prostopadle do okna (zmiana o 90O w porównaniu z ubiegłym rokiem). Obok stołu ustawiłem regał, który pomoże mi w aranżacji tła, bo przecież po to te wszystkie zabiegi, żeby nagrywać timelapsy – więc tło jest niezbędne. Za doświetlenie roślin będą odpowiedzialne specjalne lampy led. Wybrałem takie, które składają się z następujących diod: 22 czerwone, 12 niebieskie, 2 białe zimne, 2 IR, 2 UV. Według opisu dioda niebieska - wspomaga fotosyntezę, przyśpiesza wzrost liści i roślin, dioda czerwona - przyśpiesza kwitnienie, przekłada się pozytywnie na wielkość plonów i jakość owoców, dioda IR - dla wzrostu komórek i kwiatów, dioda UV - sterylizacja, ochrona przed drobnoustrojami rośliny i nasion, diody białe - uzupełnienie spektrum oświetlenia rośliny. Za włączanie i wyłączanie oświetlenia będzie odpowiadało „bezprzewodowe gniazdko”. Musiałem zmierzyć się z problemem ilości rozsad. Ponieważ stół będzie trochę mniejszy niż poprzednio, to nie ma co szaleć i trzeba posiać tylko tyle roślin ile później będzie potrzebne (no może z małym zapasem, uwzględniającym również „pszczelarza”). Udokładniłem więc plan docelowego zagospodarowania grządek. Uwzględniłem już grządki, których jeszcze fizycznie nie ma. Będzie dodatkowa mobilizacja, żeby je jak najszybciej zrobić 😊. Oczywiście żartuję. Dodatkowej mobilizacji nie potrzebuję. Mam wystarczającą. Aż mnie nosi, żeby jechać na działkę. Gdyby nie choroba, to już dawno pierwsze rozsady by rosły.
2020.02.20.
- Szczegóły
- Odsłon: 8