Rozsady, które ostatnio posadziłem, nie za bardzo spieszą się do wschodzenia. Poza większością gatunków sałat, pozostałe raczej słabo. Seler – wiadomo, że potrzebuje dużo czasu – więc się nie martwię, pory wreszcie zaczynają kiełkować, no i pierwsze ziarenka cebuli cukrowej również chcą zobaczyć świat.
Myślę, że jest to spowodowane głównie temperaturą. Gdyby była wyższa, wschody byłyby szybsze. W mieszkaniu, gdzie rozsada została wysiana później, pory mają już ok. 2 cm wysokości, a i selerki zaczynają wschodzić.
Drugim problemem jest oświetlenie. No ale cóż, na razie nic na to nie poradzę.
Mamy już marzec – pora wysiewać pomidory i papryki. Mam zamiar w tym roku uprawiać 30 gatunków pomidorów. Muszę więc zadbać o właściwe przygotowanie rozsad. Te uprawiane w poprzednim roku w mieszkaniu były wybiegnięte.
Postanowiłem zniwelować wpływ warunków środowiskowych i zainstalowałem na działce growboxa.
Ma on wymiary 1x1x2m. Jak obliczyłem, powinien wystarczyć do wyhodowania wystarczającej liczby sadzonek pomidorów (licząc pewien zapas, będę potrzebował 80 szt.) Żebym nie musiał się zbytnio schylać, z płyty laminowanej zrobiłem stolik, który umieściłem w growboxie. Blat stolika wyłożyłem materiałem odblaskowym (oryginalnie była to dodatkowa podłoga), który zabezpieczy go przed wilgocią.
Growbox wymaga zastosowania sztucznego oświetlenia. Mam jedną ledową lampę specjalistyczną emitującą głównie niebieskie i trochę czerwonego światła, które jest niezbędne do wzrostu roślin oraz jedną ledową lampę uniwersalną do doświetlenia upraw. Lampa specjalistyczna emituje światło w kącie 120o dzięki czemu, może być umieszczona nisko nad uprawami. To powinno wystarczyć. Ponieważ są to lampy ledowe, to nie zużywają zbyt wiele energii. Dodatkowo wewnętrzne ściany growboxa wykonane są z materiału odbijającego światło. Przy oświetleniu włączonym 24 godziny na dobę 7 dni w tygodniu rachunek miesięczny za energię elektryczną nie powinien przekroczyć 32 zł.
Growbox jest zamykany. Dzięki temu nie będzie niekorzystnego wpływu zewnętrznych czynników. Roślinki nie będą się kierować w stronę okna – tylko powinny rosnąć pionowo do góry. Ciepło, które jest przez lampy emitowane, zapewni lepsze warunki do wzrostu i rozwoju roślin. Growbox pozwoli też na utrzymanie stałej wilgotności, co też powinno korzystnie wpłynąć na rozwój roślin.
Po przygotowaniu growboxa nadszedł czas na wysiew pomidorów i papryk. Wykorzystałem 160 polową wielodoniczkę, którą zasypałem ziemią do wysiewu. 41 pól przeznaczyłem na paprykę, a 119 na pomidory.
Całość, po podlaniu, umieściłem w growboxie.
No ale przecież w growboxie zostało jeszcze dużo niewykorzystanego miejsca. Postanowiłem więc posiać sałatę i koperek. Zasiałem po 3 doniczki (2 sadzonki w każdej) sałat odmian: Sałata masłowa Edyta Ożarowska, Sałata masłowa Dippego i Sałata liściowa Lollo Rossa. Dodatkowo zasiałem narzutowo 3 doniczki koperku Bouquet.
Tak więc obecnie nowy growbox przedstawia się następująco:
To urządzenie, zaznaczone na zdjęciu czerwoną strzałką to termometr. Mogę zdalnie, przez internet odczytywać z niego temperaturę. Drugi taki umieściłem na lampie do wzrostu roślin. Jak się zapewne domyślacie, nie jest to rozwiązanie docelowe. Jak tylko będę miał chwilę czasu, zbuduję swój własny termometr z wilgotnościomierzem, z którego wyniki pomiarów będą automatycznie umieszczane na stronie internetowej. Na razie takie rozwiązanie musi wystarczyć. Pomimo, że nie jest zbyt wygodne i nie jest gadżeciarskie, to dostarcza informacji o temperaturze, która wydaje się być stała i wynosi 19.5oC przy roślinach i 24.5oC na lampie.
To jednak nie koniec prac na działce. Jak już wielokrotnie pisałem, zamierzam powiększyć swoje „gospodarstwo ogrodnicze” poprzez dobudowanie 5 grządek. Drewno na te grządki już przygotowałem. Deski na konstrukcję grządek pociąłem na odpowiednie długości i oheblowałem. Musiałem je trochę zestrugać. Teraz mają grubość 2.9 – 3.0 cm. Ułożyłem je na stosie w garażu. Pomiędzy nimi są duże przestrzenie, więc powinny trochę wyschnąć.
Cieńsze deski, na wykończenie grządek i konstrukcję zadaszeń na pomidory, również pociąłem na odpowiednie długości i szerokości. Ponieważ te deski były bardzo mokre, to złożyłem je na stosie na tarasie. Tam będą miały lepsze warunki do wyschnięcia.
Ponieważ temperatury powietrza tej zimy są dosyć wysokie, krzewy agrestu i porzeczek zaczęły budzić się do życia. Rosły one do tej pory w miejscu, gdzie zaplanowałem budowę grządek. Musiałem je więc przesadzić. Pozbyłem się jagód kamczackich (miały niezbyt dobre stanowisko i w związku z tym słabo owocowały) i w t miejsce przesadziłem 4 krzaki agrestu (1 na rysunku). Pomiędzy grządkami a stelażem na winogrona posadziłem 1 krzew borówki (5 na rysunku) i 3 krzewy czarnych porzeczek (4 na rysunku). Pozostały mi jeszcze do przesadzenia 2 duże krzewy czarnych porzeczek (zrobię z nich 3) (2 na rysunku) i jeden agrestu (3 na rysunku), ale będę mógł to zrobić dopiero, jak zostanie podłączona kanalizacja.