Jak zawsze miałem problem z wyborem prezentów pod choinkę. Tak sobie pomyślałem, że może zamiast kupować gotowy prezent, wykonam coś sam. Trochę (nawet sporo) pooglądałem filmików, trochę poczytałem i postanowiłem spróbować wykonać blat do biurka. Rozmiar trochę nietypowy, bo 73 x 100 cm. Żeby pasował do wystroju pokoju musiał zawierać w sobie jakieś białe fragmenty. Wybór padł na dąb połączony z żywicą epoksydową barwiona na biało. Wydawało się na początku, że to będzie „bułka z masłem”. Jak się popatrzy na filmiki z takich prac, to jest to trywialne. Ale to tylko tak wygląda na tych filmikach. Duży foszt dębowy, który zakupiłem, był wyłódkowany. Nie mam takich narzędzi, żeby to splanować za jednym razem, więc wykorzystałem ręczną frezarkę i pieczołowicie, raz za razem sfrezowałem jedną stronę do płaszczyzny. Drugiej nie ruszałem, ponieważ pomyślałem sobie, że sfrezuję ją po wylaniu żywicy. I to był błąd, bo po wylaniu żywicy drewno znowu zaczęło łódkować. Więc znowu było planowanie. Żywicę wylewałem warstwami w kilku podejściach. Początkowo pęcherzyków powietrza pozbywałem się opalarką ale później zauważyłem, że palnik gazowy jest jakby skuteczniejszy. I to był drugi błąd. Jak już byłem na końcowym etapie wylewania ostatniej warstwy i używałem palnika gazowego do pozbycia się pęcherzyków powietrza, nieopatrznie przechyliłem palnik na bok. Poskutkowało to okopceniem pięknej białej świeżo wylanej żywicy. Próbowałem zebrać trochę tego zabrudzenia ale wszystkiego nie dałem rady. No cóż, trzeba było poczekać tydzień, aż żywica zaschnie, zeszlifować i zalać ponownie. I to nie było niestety ostatnie podejście. Nie przedłużając, prace kończyłem dzień przed Wigilią, a zajęły mi w sumie prawie 6 tygodni. Może nawet i dłużej, bo olejowanie odbyło się dopiero w tę sobotę. Najważniejsze, że obdarowani są zadowoleni 😊

[ ↑ ]