Nadszedł wreszcie ten czas, kiedy nawet największy bałaganiarz musi się wziąć za sprzątanie – czas wielkich porządków w szklarni. Zacząłem oczywiście od wyniesienia wszystkiego na zewnątrz. Pogoda na to pozwalała, a przy okazji roślinki się troszkę zahartowały. W ubiegłym roku pewien „bolszewik” zwrócił mi uwagę, że trochę się poleniłem i nie wkopałem całych doniczek do ziemi. Teraz nadrabiam to niedopatrzenie. Poszło mozolnie, ale prawie gładko. Największy problem (w dalszym ciągi nierozwiązany) miałem z jedną z donic, pod którą jest wielki kamień. Nie byłem w stanie go wyciągnąć, ponieważ ma ok. 0.5 m długości. Swoją drogą, skąd on się tam wziął ? Tak więc jedna z donic zakopana jest tylko do 1/3 swojej wysokości. Delikatny problem pojawił się jeszcze z dwoma donicami, pod którymi przebiega dren od rynny. Tu się jednak nie martwię, ponieważ są zakopane prawie na całą głębokość. Oczywiście pojawiło się sporo ziemi, niezbyt urodzajnej – i jeszcze nie wiem, co z nią zrobię. Najlepszym rozwiązaniem byłoby zbudowanie jeszcze jednej grządki 😊 tylko miejsca już absolutnie na to nie ma ☹. Później przyniosłem do szklarni regał, na którym poustawiałem roślinki ze szklarni. Ostatecznie jednak znalazły tam miejsce rozsady pomidorów, którym w growboxie było stanowczo za ciasno. Mam nadzieję, że dzięki temu zaczną wreszcie rosnąć, bo na razie to nie mam się czym pochwalić.

 

[ ↑ ]