To wcale nie było takie łatwe do wykonania. Przesadzenie sadzonek z doniczek na grządki sprawiło nam trochę trudności. Najbardziej dał się we znaki wiatr. Bałem się, że połamie nam pomidorki. Dlatego też na czas sadzenia zabezpieczyłem newralgiczną stronę przy pomocy włókniny. To bardzo dużo pomogło. Po wysadzeniu owinąłem stelaże folią stretch – ale okazało się to niewystarczające. Raz, że miałem tej folii trochę za mało, dwa, ze wiatr był jednak zbyt silny. Pozostało więc wykorzystać folię zamontowaną na dachu. Wykorzystałem zwinięty wcześniej nadmiar folii z 3 boków i w ten sposób powstał tunel foliowy. Przed wiatrem zabezpiecza znakomicie. Ponieważ z jednego boku folii nie rozwijałem, to i z wentylacją i ze zbyt wysoką temperaturą nie powinno być problemów. Kolejnym problemem jaki wraz z córeczką napotkaliśmy, był wybór sadzonek. Zastosowałem w tym roku zbyt małe doniczki dla rozsad, dlatego część sadzonek nie wyglądała najlepiej. Szybko dojdą do siebie po wysadzeniu do większych pojemników. A że pojemniki na rozsadę były małe, to rozsady było dużo, więc wybór był trudny. Córeczka jednak poradziła sobie z tym zadaniem znakomicie. Dodatkowo, wybrała jeszcze 10 najładniejszy sadzonek, które pozostały. Przenieśliśmy je do szkolarni – to będą sadzonki rezerwowe. Mam zamiar jeszcze w niedługim czasie podwiązać pomidory do konstrukcji stelaża i później pozostanie już tylko podlewać, obrywać wilki, cieszyć się jak ładnie rosną roślinki i smakować pysznych pomidorków. A powinno być czego smakować, ponieważ w tym roku postanowiłem poeksperymentować i posadziłem 36 gatunków pomidorów. Wynikiem tego testu ma być wybór najlepszych odmian do uprawy w przyszłości. Wykaz wszystkich odmian będzie niebawem, na razie jest planowany na stronie http://dzialka.net.pl/index.php/sezon-2020/290-2019-11-04. Dam Wam znać, które nam najlepiej smakowały.

 

[ ↑ ]