Chwila oddechu od mieszkaniowych remontów (trzeba było skoczyć po materiały do sklepu), więc przy okazji (nadrabiając 18 km) pojechałem na działkę. Przede wszystkim po to, żeby zebrać ogórki. To był dobry zbiór – największy jak do tej pory.
10-cio litowe wiaderko ogórków + 3 ogórki białe + 1 pomidor gruntowy + 4 pomidory szklarniowe.
A grządki wyglądają teraz tak, jak na filmie
Ogórki gruntowe sobie rosną. Mszyce je atakują niemiłosiernie. Nie chcę używać żadnej chemii – wiadomo dlaczego. Ręczna walka z tymi zielonymi i czarnymi draniami odpada – liście są zbyt delikatne i nie da się zgnieść mszyc nie uszkadzając liści. Zmycie szkodników strumieniem wody pomogło tylko na chwilkę. Dzisiaj znowu jest tak jak było wcześniej.
Poza tym liście ogórków tak trochę przysychają. Dobrze to widać na filmie. Może ktoś podpowie czy jakoś z tym walczyć, czy to tak ma być?
Pomidorki na grządce jakoś dają radę. Już kilka zebrałem. Są bardzo smaczne. Szczególnie pięknie wygląda ten jeden duży, który wyrósł z nasiona oxheart.
Bardzo zadowolony jestem z papryki. Pomimo istnej nawałnicy mszyc, papryka radzi sobie bardzo dobrze. Ciekawy jestem, jak będzie smakowała fioletowa?
Papryki wysadzone ze szklarni na miejsce kalarep dobrze się zaaklimatyzowały, chociaż długie przetrzymywanie ich w szklarni sprawiło, że roślinki bardzo wybujały. Te, które zostały wysadzone bardzo szybko wyglądają dużo lepiej. W przyszłym roku nie popełnię już tego błędu.
Papryczki pomidorowe też już owocują.
Jeśli chodzi o szklarnię, to i pomidory i ogórki rosną. Chociaż zauważyłem, że pomidorkom w szklarni trochę chyba czegoś brakuje. Szczególnie po lewej stronie (czyli z sadzonek od sąsiada) pomidorki mają troszkę przebarwione liście. Na podstawie doniesień internetowych doszedłem do wniosku, że to może być brak żelaza. Intensywne podlewanie w celu wypłukania azotu swoje zrobiło. Przygotowałem miksturę z rozpuszczonego granulowanego kurzaka. Tylko nie wiem jakie stężenie zastosować. Będę próbował.
Natomiast ogórki szklarniowe rosną jak na drożdżach. Pną się teraz po rurkach, do których przywiązałem pomidory. Jeden z nich doszedł już do połowy szklarni.
Całkiem nieźle rosną dynie ozdobne, chociaż widać, że w drugiej skrzynce część liści nie jest najładniejsza. No ale przecież posadziłem je późno i w skrzynkach mają mało miejsca. To jest taka próba, jak się uda, to żona będzie miała niespodziankę, bo bardzo lubi dekorować mieszkanie dyniami.
Siedzę sobie teraz przy komputerze i słyszę jak za oknem pada deszcz. Dobrze, że wcześniej byłem na działce.
Na koniec zamieszczam parę zdjęć orzecha włoskiego. Miałem w planach go wyciąć na jesień, ponieważ za bardzo rozrastają się jego korzenie. No ale plany planami, a szkoda takiego ładnego drzewa usuwać. Chyba go zostawię.