Przez te prace na działce trochę zaniedbałem moje roślinki. Zapomniałem posiać pietruszki naciowej. Na szczęście dzisiaj to nadrobiłem. Wysiałem 6 większych pojemniczków na stanowisku do timeleapsów i 12 mniejszych na innym stanowisku. Na opakowaniu było napisane, że można siać od lutego do połowy kwietnia - więc chyba się zmieściłem w czasie. Tylko szkoda, że pietruszka będzie późno. No oczywiście zakładam, że urośnie.

Odnośnie rośnięcia, to z roślin znajdujących się teraz w szklarni jestem zadowolony. Rzodkiewkę to już można wyrywać do jedzenia. Wydawało się, że za bardzo wybujała na stanowisku do timeleapsów i nic z niej nie będzie ale jakoś się ogarnęła. Słabiej tylko rośnie ta chińska czerwona w środku a biała na zewnątrz. Chyba już jej więcej siał nie będę.

Sałata, która się przewracała jak była poza szklarnią, pięknie się ogarnęła. Na upartego to można by już pierwsze listki podskubać. Tylko wiecie, jak się człowiek napatrzył jak te roślinki żyją, jak się ruszają, jak rosną, to tak jakoś szkoda teraz je obrywać, bo przecież jutro będą większe, a pojutrze jeszcze większe itd.

Kolejne pokolenia rzodkiewek i sałat w szklarni próbują dorównać swoim starszym rówieśnikom. Bardzo się z tego cieszę. Dzieci będą miały co jeść.

A jeśli chodzi o szklarnię, to mam w niej dwa okna dachowe. Mają mechanizmy samootwierania się w zależności o temperatury. Jeden z tych mechanizamów mam markowy a na drugim chciałem zaoszczędzić. Jak to zwykle bywa w takich sytuacjach, czasem oszczędności bywają pozorne. Dzisiaj właśnie wymieniłem ten niemarkowy mechanizm na markowy. A w ogóle, te samootwieracze to fajna sprawa. Jak jest za gorąco, to się okna otworzą i jest ok. No ale pewnie latem, jak będzie duży upał, to ani okna ani otwarte dzwi nie pomogą. Przymierzam się do zakupu siatki zacieniającej. Takiej, która przepuszcza tylko 60% światła.

[ ↑ ]