Dzisiaj byłem na działce króciutko. Zdążyłem tylko przerwać jeden rządek pietruszki. Masakra. Marchew, to jednak był luzik. Pietruszka jest taka pozaplatana – chodzi o nać, że bardzo ciężko jest wyciągnąć pojedynczą nie uszkadzając pozostałych. No ale jeden rządek przerwałem. Mam nadzieję, że ta, co pozostała będzie lepiej rosnąć. Oczywiście pod warunkiem, że szkodniki nie będą jej przeszkadzać. Niestety mszyc jest w dalszym ciągu bardzo dużo. Co prawda, troszkę mniej niż poprzednio – ale popryskałem znowu – tym razem roztworem sody oczyszczonej z płynem do naczyń.  Popryskałem również marchewkę – ale na marchewce to zostało jeż bardzo niewiele mszycy. Najbardziej zaatakowane są selery. Nie robiłem zdjęć, bo serce się krajało. Dosłownie aż czarno. Spryskałam bardzo dokładnie. Mam nadzieję, że to coś pomoże. Zacząłem już wyrywać sałatę. Bardzo zaczęła zagłuszać papryki. No ale ta sałata to jest po prostu delicja. Jak w niedzielę córeczka zrobiła ją na obiad, to palce lizać. Ja wiem, że to głównie jeden z talentów Agatki (talent kulinarny) – ale i jakość produktów też miała znaczenie. Trzeba chyba pomału myśleć o posianiu kolejnego rządka sałaty. Po wyrwaniu kalarepy będzie akurat miejsce. Chyba zrobię mieszankę nasion z 3 gatunków.

A ogólnie grządki tak wyglądają. Zwróćcie uwagę, że pomidory na grządce mają już owoce. No i ogórki rosną jak na drożdżach.

 

 

W szklarni moją największą dumą jest ogórek „pokusa”. Na razie duży wyrósł jeden – ale małych jest sporo.

 

 

Pomidory zaczęły owocować. Malinowe wyglądają przyzwoicie.

 

 

Pomidory „sąsiad” z mojej rozsady w większości już sobie chyba poradziły ze skręcaniem liści. Z rozsady sąsiada jeszcze nie – ale sytuacja jest jakby coraz lepsza. Pomaga duże podlewanie, które wypłukuje azot z gleby. Prawdopodobnie, przyczyną skręcania się liści jest właśnie nadmiar azotu.

 

 

Na koniec pozostałe rośliny w szklarni. Pięknie wyglądają bazylie. Już chyba pora je wynieść na zewnątrz. Z 10 frezji wykiełkowały tylko 2. Też już chyba pora na nie. Papryki pomiędzy pomidorami rosną bardzo szybko. Liście pomidorów trochę im przeszkadzają.

[ ↑ ]