Powrót na działeczkę po baaardzo długim weekendzie. Nie mogłem się już doczekać.

 

 

Nie wiedziałem od czego zacząć. Tak dawno mnie nie było na działce, że rośliny bardzo urosły, ale rosły tak, jak one chciały, a nie tak jak ja chciałem. Na pierwszy ogień poszły ogórki gruntowe. Zacząłem od przedłużenia stelaża, ponieważ rośliny przerosły wysokość jaką dla nich przewidziałem – czyli 123 cm. Wygiąłem w łuk jedno przęsło 250 x 123 cm i przykręciłem je na górze stelaża. Samemu łatwo nie było – ale się udało. Później poprzypinałem rośliny. Było z tym trochę pracy, bo przez te 4 dni mojej nieobecności na działce, ogórki rosły jak chciały.

Całość prezentuje się następująco:

 

Na koniec zebrałem ogórki. Niestety były mocno poprzerastane. Na wierzchu położyłem 2 ogórki szklarniowe.

 

Następnie wziąłem się za szklarnię. Zacząłem oczywiście od zerwania ogórków, ponieważ 2 były już bardzo duże. Następnie trochę poprzypinałem roślinki do stelaża. Niestety, czubek roślinki po lewej stronie został zgnieciony przez samozamykające się okno i ten ogórek już większy nie urośnie. Nie przejmuję się tym, ponieważ i tak nie ma za bardzo miejsca na rozrastanie się krzaków ogórków.

 

Teraz przyszła kolej na pomidorki szklarniowe. Duże podlewanie pomalutku daje efekty. Liście zaczynają się prostować.  Moją diagnozę dotyczącą przyczyny skręcania się liści potwierdził fachowiec sprowadzony przez mojego sąsiada - nadmiar azotu. Teraz już jestem pewny,  że trzeba podlewać, podlewać i jeszcze raz podlewać intensywnie, żeby trochę tego azotu wypłukać.Podczas mojej nieobecności, pomidorki sobie pofolgowały wypuszczając całą „watahę” wilków. Sporo czasu zajęło mi poobcinanie tych pędów i najniższego piętra liści. Teraz zrobiło się trochę jaśniej i przynajmniej widać owoce.

 

Skoro obfite podlewanie tak dobrze robi pomidorkom, to konewką bardzo obficie. podlałem wszystkie rośliny w szklarni.

Nie wystarczyło mi czasu, żeby zająć się pozostałymi grządkami (musiałem skosić trawę), więc zamieszczam tylko zdjęcia.

 

 

 

 

 

 

Papryki na grządce nawet nieźle rosły do tej pory – ale zaczęły je atakować mszyce. Nie miałem dzisiaj czasu – ale w środę muszę je koniecznie opryskać. Ogórki gruntowe zresztą też.

Pojawiły się już malutkie papryczki. Różnokolorowe.

 

Wreszcie widać też jakieś postępy u ogórków „egzotycznych” Melonowe już można przypiąć do stelaża.

 

[ ↑ ]