Każdy ogród to żywy organizm, który zmienia się na naszych oczach. Czasem te zmiany są planowane, a czasem zostają nam narzucone przez otoczenie. Przez ostatnie lata moja obecna szklarnia była sercem moich upraw, ale dziś muszę przyznać jedno: przestała spełniać swoją rolę. I nie chodzi tylko o to, że brakuje w niej miejsca na kolejne odmiany pomidorów, ale ogólna zmiana otoczenia. Rosnące za płotem tuje, niezbyt korzystnie wpływają na rośliny nie rosnące w niedalekiej odległości. Dotyczy to zarówno części grządek jak i mojej małej szklarni. Przekłada się to na słabsze plony, wyciąganie się rozsady i większą podatność na choroby grzybowe.

Każdy, kto choć raz poczuł zapach pomidorów dojrzewających w pełnym słońcu lub radość z pierwszej wiosennej rzodkiewki, wie jedno: apetyt rośnie w miarę jedzenia. Moja dotychczasowa szklarnia była wspaniałym poligonem doświadczalnym, ale już dawno nadszedł czas, by przestać grać w „ogrodowe tetris” z każdą doniczką i sadzonką, a stosowanie rozwiązań tymczasowych (uprawa w prowizorycznym tunelu foliowym) musi się wreszcie skończyć.

Ogród uczy cierpliwości, ale uczy też, że pewnych barier nie da się przeskoczyć bez odważnych zmian.

Decyzja o budowie nowego, większego obiektu nie jest podyktowana jedynie chęcią posiadania większej liczby roślin. To przede wszystkim potrzeba lepszej kontroli nad mikroklimatem, chęć wydłużenia sezonu wegetacyjnego o kolejne miesiące oraz marzenie o przestrzeni

Nadszedł moment, w którym „reanimacja” starego miejsca mijała się z celem. Podjąłem decyzję o całkowitej reorganizacji ogrodu. Nowa szklarnia stanie w miejscu, gdzie słońce operuje najdłużej, z dala od cienia rzucanego przez tuje. Skoro jednak i tak zakres prac będzie duży, to postanowilłem pójść o krok dalej.

To nie będzie tylko przeprowadzka – to skok w nowoczesność. Mam zamiar zbudować szklarnię nie tylko znacznie większą, bardziej funkcjonalną ale też i wyposażoną w gadżety, o których wcześniej mogłem tylko pomarzyć. Chcę stworzyć przestrzeń, która nie tylko „pomieści” moją pasję, ale pozwoli jej rozkwitnąć.

Nad modelem szklarni zastanawiałem się długo. To nie są tanie rzeczy. Czytałem opinie, oglądałem filmy. Wreszcie dokonałem zamówienia. To będzie szklarnia o wymiarach 3x8m z poliwęglanu komorowego 6mm na profilach stalowych. Zmieści się w niej 60 sadzonek pomidorów, które przy ścianach będą mogły rosnąć do 2m wysokości a na środku nawet wyżej.

Elementy szklarni przyjadą do mnie na początku lutego. Więc wiosna będzie bardzo pracowita.